PROJEKT UKRAINA
Czomonin to mała ukraińska wioska, która leży tylko 40km od granicy z Unią Europejską, niedaleko miejsca, w którym stykają sie granice trzech krajów: Słowacji, Ukrainy i Węgier. Wśród pięknych pól i łąk stoją chatki zbudowane z błota, słomy, okorków, kartonów i folii. Słowem z tego co było pod ręką… We wsi mieszkają Romowie -potomkowie wędrujących hinduskich kast.
Tabor w Czomoninie liczy sobie około 500 mieszkańców z czego 200 to dzieci. Ich codzienne życie to rzeczywista walka o przetrwanie. Każdego dnia zmagają się oni z problemami głodu, braku wody pitnej, chorób, ale także patologii społecznych… Z powodu tej beznadziejnej sytuacji najbardziej cierpią niewinne i bezbronne dzieci.
Sytuację tą spowodowało przymusowe osiedlenie Romów w jednym miejscu. W niektórych miastach tabory otoczono murami (jak getta), poza którymi nie wolno im się osiedlać. Odebrano im tym samym możliwość pracy i zarobku. Cyganie szybko popadli w skrajną nędzę. Ich cywilizacja zatrzymała się mniej więcej na poziomie lat przedwojennych. Prawie wszyscy
są analfabetami, co zamyka im drogę do jakiejkolwiek wiedzy. Nie rozumieją nawet dlaczego nie można budować latryny obok studni, ani dlaczego nie można pić nieprzegotowanej wody. Tłumaczenie im, dla nas tak oczywistych rzeczy, jest bardzo ciężkim, mozolnym i długotrwałym procesem.
Na Ukrainie panuje bardzo duże bezrobocie, a sytuacja służby zdrowia jest katastroficzna. Nikt nie chce zatrudniać Cyganów, ponieważ na ich miejsce jest kilkunastu obywatelów Ukrainy – czystych, piszących, czytających i zdrowych… Nikt nie przyjmie do szpitala Roma bez własnych leków. A państwo za dzierżawę ziemi pod uprawę żąda bardzo dużych pieniędzy. To wszystko sprawia,
że popadli oni w poczucie beznadziei i depresji.
Na tym wszystkim najbardziej cierpią dzieci. Często jedzą to co znajdą, chore na pasożyty, choroby skóry, grzybice i wiele innych u nas już dawno zapomnianych chorób (np.czerwonka). Często osierocone, samotne, pozostawione bez opieki… Zdarza się, że wpadają pod koła przejeżdżających przez tabor samochodów, które wtedy nawet nie zatrzymują się…
Jedyną szansą na wyrwanie ich z tego zaklętego kręgu jest edukacja. Romom trzeba pokazać,
że można żyć inaczej i że wszystko zależy tylko od nich.
Mali Romowie bardzo odbiegają od dzieci ukraińskich. Biegają boso, nie myją się, nie dbają o wygląd
ani o higienę. Ponadto większość z nich nie trzymała nigdy kredki w ręce, ani nie posiada podstawowych umiejętności niezbędnych do rozpoczęcia edukacji szkolnej (np. nie znają kolorów, kształtów itp.). Takie dziecko gdy pójdzie do pierwszej klasy w ukraińskiej szkole od razu jest skazane na represje, poniżanie i niepowodzenie. W pierwszej kolejności potrzebne jest więc wyrównanie tym dzieciom szans edukacyjnych. Chcemy stworzyć dzieciom szkołę, która im to umożliwi. Dzieci będą mogły w niej ukończyć dwie klasy podstawówki, natomiast od 3 klasy będą kontynuować naukę w szkole ukraińskiej. W ten sposób nie będą wychowywały się w zamkniętej społeczności, ale zintegrują się z narodem ukraińskim pośród którego, miejmy nadzieję, przyjdzie im kiedyś żyć i pracować.
Foto DM wraz z grupą ludzi o wielkich sercach podjęło się wspierania edukacji dzieci romskich na Ukrainie. Potrzebne jest do tego niewielkie, ale systematyczne wsparcie finansowe, które umożliwi stabilne funkcjonowanie takiej szkoły. Chodzi m.in.: o zakup opału na zimę, produktów do przygotowania dzieciom posiłków, pomocy szkolnych itp. Koszt utrzymania takiej szkoły to około 500-600 zł miesięcznie. W zamian otrzymujemy bezcenną miłość, przyjaźń i uśmiech tych dzieci.. Postaramy się pokazać jak będą zmieniać się nasi mali uczniowie, jakie będą robić postępy i jak będzie rozwijać się czomonińska szkoła. Osoby chętne do przyłączenia się do naszego projektu prosimy o kontakt mailowy na adres mysliwiecp@wp.pl
















































